Od ścigacza do choppera
Wśród zakochanych w swoich motorach są prawnicy, biznesmeni, politycy i inni zwykli obywatele.
Spotkać ich można w każdą środę na Wałach Chrobrego. Bywa, że przyjeżdża nawet kilkudziesięciu motocyklistów - na ścigaczach, motocyklach miejskich i turystycznych, Harleyach i chopperach. Tutaj nie liczy się wiek, zawód czy status społeczny, ważna jest miłość do dwóch kółek.
Każdy, kto poznał ludzi ze świata motocyklowego, wie, że „lanserzy” jeżdżący na jednym kole po centrum Szczecina to margines. Wśród zakochanych w swoich motorach są prawnicy, biznesmeni, politycy i inni zwykli obywatele. To prawdziwi pasjonaci, których celem jest frajda z jazdy po autostradach, drogach i bezdrożach.
– Motocykle są dla ludzi, którzy maja poukładane w głowie, trzeba mieć dużo pokory i respektu – mówią zgodnie szczecińscy motocykliści. – To hobby dla odpowiedzialnych.
Wielu z nich w dzieciństwie marzyło o własnych motorach, wielu też swoją przygodę zaczynało od Komarów, MZ-etek, czy słynnych szczecińskich Junaków, przy których spędzali długie godziny w garażach, rozkładając je na części pierwsze i polerując na wysoki połysk.
Tak było w przypadku biznesmena Juliana Maruszewskiego. Jako nastolatek jeździł przeróżnymi motorynkami i motorami. Teraz jego pasją są motocykle amerykańskie.
– Obecnie jeżdżę na Harleyu Davidsonie, mam też amerykańskiego choppera zrobionego na specjalnie zamówienie. To kultowe maszyny. Jazda na nich to prawdziwa przyjemność i odskocznia od codzienności – mówi Julian Maruszewski.
Jego hobby to także dalekie podróże na zloty Harleyowców. Na motorze zwiedził niemal całą Europę i spory kawałek świata.
– W 2009 roku wraz z grupą znajomych wybraliśmy się na wycieczkę motocyklową po Stanach Zjednoczonych, zrobiliśmy wtedy ponad dwanaście tysięcy kilometrów jechaliśmy m.in. po słynnej Route 66. Przyznam, że była to niesamowita przygoda – wspomina.
Bartłomiej Wierzbicki, szef sprzedaży w salonie Seata, gdy tylko ma wolną chwilę zamienia garnitur na kombinezon i wskakuje na motor.
– Jeżdżę od najmłodszych lat – opowiada. – Najpierw „ujeżdżałem” motorynki, gdy byłem starszy przysiadłem się na motory. Miałem ich przeszło dwadzieścia, aż trafiłem na BMW R 1200, który jest spełnieniem moich motocyklowych marzeń. Zwiedziłem nim niemal całą Polskę, ostatnio objechałem też wyspę Bornholm. Jazda na motorze to niesamowita wolność, ogromna przyjemność i dobra zabawa – dodaje.
Politycy na dwóch kółkach
Moda na motory nie ominęła także szczecińskich polityków: wojewody Marcina Zydorowicza, Arkadiusza Pawlaka, a także Prezydenta Piotra Krzystka.
– Na motorze jeżdżę od niedawna dlatego wybrałem Yamahę XJ 600 N – zdradza Prestiżowi prezydent Piotr Krzystek. – Koledzy, którzy się znają doradzili mi ten model. Na razie staram się wybierać spokojne trasy, unikam autostrad.
W prezydenckim kalendarzu nie ma wiele miejsca na odpoczynek, dlatego motor jest rozrywką typowo weekendową. To dla niego ogromny relaks, przyjemność i świetny sposób na odreagowanie stresu.
– Kiedyś Krzysztof Hołowczyc dał mi dobrą radę „Zachowuj się na drodze tak, jakby cię nikt nie widział” i tak staram się jeździć – dodaje Krzystek.
Od niedawna na motorze jeździ też wojewoda Marcin Zydorowicz. To jego pierwszy sezon motocyklowy i z niecierpliwością czeka na każdy wolny weekend, żeby ruszyć w trasę.
– Moja rodzina jest bardzo wyrozumiała, kiedy gdzieś podróżujemy, ja jadę na motocyklu, a żona z synem samochodem – zdradza "Prestiżowi". – Syn zresztą bez reszty jest zafascynowany tą maszyną. Żona, muszę przyznać trochę mniej, jej bardziej podobają się klasyczne skutery Vespy. Obiecałem jej, że postaram się spełnić marzenie o skuterze – dodaje z uśmiechem.
O motocyklu myślał od dawna. Ale dopiero jesienią ubiegłego roku udało mu się wygospodarować trochę czasu na zrobienie prawa jazdy na motocykl. W listopadzie zaczął szukać takiego, który będzie bezpieczny, bezawaryjny i wygodny. Przez przypadek wpadł mu w oko klasyczny chopper Yamaha Virago 1100, którego wcześniej nie brał pod uwagę. Kiedy się do niego przymierzył okazało się, że to jest to. Kupił go bez wahania.
– Muszę tu wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Motocykliści na drogach stanowią specyficzną wspólnotę: pozdrawiają się, nigdy nie zostawią na drodze w potrzebie kolegi-motocyklisty, zawsze można na nich liczyć w przypadku kłopotów w trasie. Takiej życzliwości, jaką wobec siebie okazują motocykliści, mogą im tylko pozazdrościć kierowcy samochodów – dodaje Zydorowicz.
Po to, aby wygrać
Piotr Dąbrowski, to motocyklista zawodowy, od kilku lat bierze udział w mistrzostwach Polski, w Pucharze BMW Cup. Na torze wyścigowym zamienia się w motoryzacyjnego demona. Liczne kontuzje i urazy nie zniechęcają go do uczestnictwa w zawodach. Jeździ na jednym z najlepszym motocykli na świecie ścigaczu BMW S1000 RR .
– Takie zawody to przełamywanie własnych barier, sprawdzanie granic swoich możliwości i niesamowita adrenalina – opowiada. – Trzeba mieć świadomość, że nie zawsze z takich pojedynków wychodzi się bez szwanku, ale powiedzmy otwarcie, to nie jest zabawa dla dzieci. Ścigacze wymagają sporych umiejętności, maksymalnej koncentracji i odwagi.
Sam na swoim ścigaczu praktycznie nie jeździ po mieście. – W ruchu miejskim to bardzo niebezpieczna maszyna – dodaje. Zresztą jak większość ścigaczy. Gdy chcemy poczuć adrenalinę i radość z jazdy takim motorem trzeba wybrać się na tor wyścigowy, najbliższy jest w okolicach niemieckiego Templina lub nieco dalej w Poznaniu.
Kobiety na motory
Coraz bardziej aktywnymi i widocznymi miłośnikami motocykli są także panie. Widoczne na zlotach, dalekich rajdowych trasach, koncertach. Dziewczyny świetnie się bawią i same prowadzą motocykle promując niebanalny styl życia. Jedną z entuzjastek motocykli jest Małgorzata Serbin.
– Urodziłam się, by ujeżdżać wszelkiej maści konie mechaniczne. Spełniłam się jako kierowca wyścigowy zdobywając siedem tytułów mistrza i wicemistrza w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Polski w wyścigach samochodowych torowych i górskich – opowiada Małgorzata. – Sukces tym większy, gdyż byłam jedyną kobietą w męskim gronie. Dlaczego przez lata fascynacji samochodami i wyścigami motocykle były ukryte w cieniu? W trakcie mojej kariery wyścigowej zwyczajnie zabrakło miejsca w sercu dla motocykla. Jednak gdy parę lat temu dosiadłam Suzuki Bandit zrozumiałam, że czas jeździć na dwóch szybkich kółkach. Aktualnie moją najnowszą miłością jest Kawasaki Ninja ZX6R – dodaje.




